Dziecko w kołysce z czapką na główce
Nasze pociechy

56 centymetrów szczęścia i wyzwań

Czas oczekiwania na dziecko to nie tylko zrywanie kartek z kalendarza w atmosferze radości i ekscytacji, ale również ogromne wyzwanie logistyczne dla rodziców. Zwłaszcza, kiedy na świecie ma się pojawić pierwszy potomek, wszystko, co dotychczas znane, od przestrzeni po nawyki, wymaga natychmiastowej reorganizacji. Nierzadko trzeba przemeblować całe mieszkanie, by zmieściło się łóżeczko, przewijak, czy wózek głęboki.

56 centymetrów vs 56 metrów kwadratowych

Pojawienie się nowego członka rodziny wywraca świat do góry nogami. Oczywiście jest to ogromne szczęście, ale jeszcze większe wyzwanie, zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i organizacyjnej, a już zwłaszcza ekonomicznej. Paradoksalnie kilkudziesięciocentymetrowy noworodek, mieszczący się przecież dotąd w brzuchu, od pierwszych chwil życia jest w stanie wypełnić swoją obecnością nie tylko serca rodziców, ale i większość z kupionych na kredyt metrów kwadratowych. Gdy pojawia się dziecko, wraz z nim wprowadzają się małe, białe mebelki, pluszaki kolonizują regały, hipoalergiczne kosmetyki wypierają z półek malowidła mamy, a wózek głęboki to jedyny pojazd o jakim może teraz marzyć tata. 

Ile waży ciężar odpowiedzialności?

Wynosząc ze szpitala popłakującą miniaturkę człowieka, rodzice nie dźwigają jedynie jej kilkukilogramowego ciałka, ale przede wszystkim ciężar odpowiedzialności. Wszakże od teraz, zdani jedynie na zgłębioną wiedzę teoretyczną i własne instynkty, będą przez resztę życia opiekowali się tą istotą. Pierwsze miesiące życia dziecka są kluczowe dla jego dalszego rozwoju, dlatego cała rodzina koncentruje się na zapewnieniu mu ciepła, miłości i bezpieczeństwa, a w praktyce suchej pieluszki, czystych śpioszków i mleka, gdy tylko zgłodnieje. Rodzice, mniej lub bardziej ochoczo, zmieniają przetańczone w dyskotekach weekendy na nieprzespane noce nad kołyską, butelki z dębowym korkiem na te ze smoczkiem, a wszelkie dotychczas znane rozrywki na spacery i wpatrywanie się godzinami w to, co skrywa wózek głęboki.

Dziecko w trybie samolotowym

Choć potomstwo jest jedną z najdroższych inwestycji, zarówno emocjonalnych, jak i stricte finansowych w życiu człowieka, rodzice nie mogą liczyć, ani na jego gwarancję, ani nawet na instrukcję obsługi. Sami muszą odkryć jak zaprogramowana jest ich pociecha, nauczyć się rozpoznawać jej grymasy, a nawet spojrzenie i zorientować się, jak przyciszyć płacz, czy włączyć tryb samolotowy. Na szczęście w wielu przypadkach wraz z dzieckiem rodzi się instynkt rodzicielski, który to w pewien metafizyczny wręcz sposób, podpowiada, jak trzymać noworodka, by nie zrobić mu krzywdy, albo kiedy otworzyć nową paczkę pieluch, czy naszykować wózek głęboki na spacer. Na początek to powinno wystarczyć, a doświadczenie przyjdzie z czasem.

Świeżo upieczonym rodzicom często zdaje się, że te pierwsze miesiące życia ich pociechy będą najtrudniejsze. Jednak gdy wózek głęboki niepostrzeżenie zmienia się w spacerówkę, a opieka w wychowanie, szybko zaczyna się tęsknić za chwilami, kiedy dziecko jeszcze nie wiedziało do czego służą mu nogi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Strona korzysta z plików cookies, aby korzystać z naszego portalu zaakceptuj - politykę prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close